<   1  2   >






"Wanduś Córeczko" to listy pisane do córki z więzienia stalinowskiego. Przepełnione są one nie tylko miością do dziecka, lecz i troską o rozwój Wandy, pozbawionej przecież pełnej rodziny. Jednocześnie tchnie z nich przekonanie, że wiszący nad głową wyrok śmierci nie zwalnia człowieka z obowiązków rodzinnych. Naturalnie możliwość wypełnienia tych obowiązków była praktycznie żadna, lecz tę szczelinę dawały listy. W nich stara się kierować charakterem i intelektem córki, przekonując ją zarazem o sile człowieka i jego wielkich możliwościach twórczych.

Wanda Rodowicz w swoim pisarstwie pokazuje nie tylko ojca, z którym była tak bardzo zżyta. Również i siebie, w książce "Kocham", której jest już "pełną" autorką. Tytuł jest wieloznaczny, albowiem zawarte w nim pojęcie kochania obejmuje zarówno uczucia kilkuletniego dziecka do swoich rodziców i otaczających ją ludzi, przeżycia nastolatki, a wreszcie bardziej zmysłowe uczucia młodej, lecz dojrzałej kobiety. A jednocześnie emocjonalne reakcje na cierpienia, których pełen jest świat, i uczuciowe nastawienie do sztuki (autorka jest plastyczką). Wreszcie miłość do Boga.
Bardzo ekshibicjonistyczne chwilami są te wyznania, a do momentów szokujących czytelnika szczerością. Nie, dalekie to od jakiejkolwiek pornografii, a choćby erotyzmu; rzecz polega na tym, że autorka nie ukrywa faktu pożądań i zmysłów. Szczerość tej spowiedzi właśnie szokuje. WANDA Rodowicz ujawnia się jako osoba wymagająca maksimum od siebie, ale i od innych. Bezwzględnie i do końca.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ukochany, poza którym świata nie widzi, i z którym "czuje się jedno" - jak w biblijnym świecie - gdy zawiódł zaufanie, staje się natychmiast nic nie wartym człowiekiem, najgorszym pod słońcem.
Nie ma tu uczuć pośrednich, żadnych szarości. Jest "tak, tak" - "nie, nie". Niełatwo jest żyć w dzisiejszym świecie pełnym szarości i względności pojęć. Te surowe, biblijne zasady budzą szacunek. Nie każdego może stać na stosowanie ich w codziennym życiu, jak autorkę, lecz to one powinny być wzorem do naśladowania.
Marek Arpad Kowalski

SZTORMY I BURZANY
Krystyna Rodowicz z domu Nałęcz-Dobrowolska (1912-1997)
Kim była Kobieta urodzona na początku stulecia obfitującego w wojny i przewroty dziejowe. Powinna chować dzieci, haftować i grać na fortepianie. Los zgotował Jej życie bohaterki i choć wcale tego nie chciała - kobiety mocnej, walczącej i mężnej. Była ładna, subtelna, miała lekko kręcone włosy i śliczne ręce. W czasie wojny zaprzysiężona jako żołnierz Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej walczyła nie bronią, ale zasłaniała sobą i swoimi dziećmi konspiracyjną radiostację "Łódź Podwodna" - pracując jednocześnie jako maszynistka i radiotelegrafistka. Za zasługi z okresu wojny otrzymała odznaczenia:
Krzyż Armii Krajowej - Londyn 1970
Warszawski Krzyż Powstaźczy
Krzyż Partyzancki
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Medal za Warszawę 1939-1945
Medal Zwycięstwa i Wolności 1945
Odznakę Grunwaldzką
Epoka romantyzmu, która zostawiła dzieła wieszczów - miała na nią duży wpływ. Wierzyła ludziom aż do naiwności. Nie miała nigdy swojego domu ale za to miała gruźlicę. Przeżyła najpiękniejsze lata walcząc o życie swoich najbliższych - mąż Stanisław Rodowicz przez 6 lat był więziony przez UB. Po jego śmierci w 1969 skoźczyła zaoczne Studia bibliotekarskie i została kierownikiem Biblioteki Głównej Politechniki Warszawskiej. Za pracę otrzymała dwa odznaczenia:
Złotą Odznakę Zasłużonego dla Politechniki Warszawskiej
Złotą Odznakę Związku Nauczycielstwa Polskiego
Krystyna Rodowiczowa przykładem uczyła mnie - swoją córkę - co to jest romantyzm - jak kochać ojczyznę, jak szanować bohaterskich przodków, jak mieć kult Pracy. Mówiła - "nie bój się pochylić jak pracujesz - twoja korona jest mocno przyrośnięta - nie spadnie"
Zmarła w wieku 85 lat - odeszła cicho nie robiąc nikomu kłopotu. Brakuje mi jej gderania - bo pouczała mnie do końca - zawsze byłam jej "córeczką" - taką mam ją w pamięci.
Wanda Rodowicz

Mistrz reportażu polskiego - Melchior Wańkowicz - nazwał ongi los każdej polskiej rodziny strumieniem tworzącym wielką rzekę polskiego losu. Taki los rodziny polskiej, zwykłej - niezwykłej, wpisanej w najtragiczniejsze lata dwóch okupacji - ilustrują przejmująco wspomnienia Krystyny Rodowiczowej. Dzieje gniazd rodzinnych, którym dane jest krótkie wytchnienie i nadzieja lat niepodległości, zawężlają się z czasem najokrutniejszej wojennej próby, z której ludzie wyrośli w aurze tradycji, wierności ideałom, odważni, bezinteresowni - wychodzą zwycięsko. Osią wspomnień jest praca konspiracyjna Stanisława Rodowicza, twórcy legendarnej "Łodzi podwodnej" - jednej z najświetniej ukrytych i najdłużej działających radiostacji podziemnych. Wspomnienia Krystyny Rodowiczowej ukazują działania konspiracyjne, zarówno od strony rzetelnie dokumentalnej, jak też bardzo osobistej. Poznajemy strukturę działań podziemnych męża autorki i związanej z nim grupy, a jednocześnie dzięki żarliwej optyce miłości - widzimy Go w wymiarze wyjątkowo pięknym - człowieczym.
Los autorki nabiera wymiaru symbolu - jest udziałem wielu kobiet polskich, tułających się, bezdomnych, zmuszonych do ukrywania i żelaznych zasad konspiracji, do bohaterstwa szarego zdawałoby się, a tak wyjątkowo wpisanego w nasze najnowsze dzieje. Obok postaci naczelnej - żołnierza Armii Krajowej - Stanisława Rodowicza - przewija się we wspomnieniach cała plejada postaci, które odeszłyby w cień zapomnienia, gdyby nie czujne i wrażliwe - pamięć i pióro autorki. Kartami szczególnie wstrząsającymi są powojenne dzieje bohaterów - zagnanych do PRL-owskich więzień, częstokroć z wyrokami śmierci, jak Stanisław Rodowicz, wykonywanymi nie rzadko podczas bestialskiego śledztwa, jak w przypadku legendarnego ułana Batalionu "Zośka" - stryjecznego brata Stanisława, porucznika Jana Rodowicza - Anody. Gehenna wędrówki w poszukiwaniu aresztowanego męża i próby ocalenia go, obnażają cały nieludzki mechanizm działania władz Urzędu Bezpieczeźstwa w odniesieniu do prawdziwych herosów walki podziemnej.
Wspomnienia Krystyny Rodowiczowej, są jeszcze jedną bardzo cenną kartą naszych dziejów, ukazaną przez pryzmat losów rodziny, widzianą okiem wrażliwym, skreślonym piórem wiedzionym przez poczucie prawdy i wiary w sprawiedliwość.
Barbara Wachowicz

KOCHAM
O ile zgodzimy się, że osnową, siłą napędową i źródłem życia jest miłość, to książka Wandy Rodowicz przykuje od razu swym tytułem, potem treścią, naszą uwagę. Tytułowe "kocham" jest terminem wieloznacznym, obejmującym całą gamę egzaltowanych uczuć nastolatki ("platonijek", jak to wdzięcznie określa autorka), bardziej zmysłowych przeżyć, towarzyszących nieuchronnie procesowi stawania się kobietą oraz mającym odniesienia ogólnoludzkie - emocjonalne reagowanie na cierpienia świata, artystyczno-uczuciowe nastawienie do sztuki, a także - wzmożoną przez zakonne wychowanie - miłość do Boga.
Odkrywanie wciąż nowych jakości, nowych aspektów miłości jest naznaczone wzlotami i upadkami, radosnymi, ufnymi oczekiwaniami oraz przygnębiającymi rozczarowaniami. Krętą ścieżką ludzkiego losu autorka dochodzi do rozpoznania miłości, jako kontaktu ze swoim prawdziwym "ja", swoją pulsującą autentycznym życiem "boską doskonałością". Pomocna okaże się tu wyniesiona z dzieciństwa wiara w Boga oraz dyscyplinujące i otwierające zarazem treningi Tai Chi. Być może w przedstawionych tu przeżyciach czytelnicy odnajdą jakieś odbicie swojego własnego losu, swych uczuciowych - wpisanych w ludzkie istnienie - triumfów i porażek.
Józef Marzęcki


Wanda Rodowicz
Kocham
moje pamiętniki


Wanda Rodowicz
Pierwiosnki, przebiśniegi
moje wiersze


Wanda Rodowicz
Nie tylko erotyki
moje wiersze


Stanisław Rodowicz
Wanduś córeczko
listy mego ojca z więzienia stalinowskiego


Władysław Rodowicz, Stanisława Rodowiczowa, Zofia z Rodowiczów Iwanicka
Tryptyk rodzinny


Krystyna Rodowiczowa
Sztormy i burzany