<  1 2 3 4 5  >






Stanisław Marceli Jan
Nałęcz Dobrowolski
10. l. 1876 + 9. Vll. 1959
doktor filozofii, literat
artysta malarz, erudyta
Urodził się w Krakowie 10 stycznia 1876 roku.
Syn Eufrozyny z Szyszkowskich i Marcelego Nałęcz Dobrowolskiego (dr. medycyny i historyka sztuki).


Eufrozyna i Marceli Nałęcz-Dobrowolscy pochodzili z Ukrainy, lecz po powstaniu styczniowym 1863 roku, w którym Marceli (senior) brał czynny udział, nie mogli osiedlić się na terenie zaboru rosyjskiego. Majątek Samhorodek (powiat Skwyrski) został skonfiskowany. Ojciec cudownie ocalony z pogromu po powstaniu, przeszedł granice i znalazł się w Paryżu. (Należał do najbliższego kręgu Towiańskiego.) Po usilnych staraniach dostał pozwolenie na osiedlenie się w Krakowie. Umiera w 1878 r. Marceli, jego syn ma wtedy dwa lata. Wychowaniem sieroty zajmują się oprócz matki koledzy ojca z powstania i Emigracji. Są to ludzie światli, to też wychowano Marcelego w atmosferze kultu dla Ojczyzny i Wiedzy. We wczesnym dzieciństwie przeszedł ciężką chorobę oczu. Matka (nie było wtedy żadnych leków) poświęciła go Bogu. Do 7 roku życia musiał (jako votum) chodzić w habicie dominikańskim. Był bardzo żywym dzieckiem a habit był biały! Już jako dorosły mężczyzna wstąpił do Trzeciego (świeckiego) zakonu Dominikanów.
Maturę zdaje w gimnazjum Św. Jacka w Krakowie w 1896 r. W tym czasie każdą wolną chwilę spędza u brata matki w Trybuhach koło Winnicy. (Ukraina)
Po maturze podejmuje studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u prof. Leona Wyczółkowskiego i Józefa Mehoffera. Dyplom zdaje w 1904r.
Studia artystyczne pogłębił studiami na Uniwersytecie Jagiellońskim na Wydziale filozofii, gdzie w 1908 obronił pracę doktorską p.t. "Ikonografia śmierci w sztuce polskiej" W tym czasie jest asystentem prof. Sokołowskiego, wykładającego historię sztuki na tymże Uniwersytecie.
Największy wpływ na styl jego prac ma przyjaźń ze starszym od niego Jackiem Malczewskim. Był jedynym, któremu Jacek Malczewski pozwalał być w pracowni, podczas malowania. Marceli do końca życia miał wielki kult, poświęcając Malczewskiemu najpiękniejszy rozdział w swoim pamiętniku. (Jacek Malczewski był ojcem chrzestnym córki Marcelego - Krystyny)
Marceli Nałęcz - Dobrowolski był jednym z najbardziej czynnych w Komitecie organizacyjnym uroczystości 500 ;lecia krakowskiej Alma Mater. Często z rozczuleniem wspominał ten okres. Twierdził, że było to wielkie wydarzenie, dające Polakom niezapomniane i silne wzruszenie, dające pewność, że Polski Uniwersytet, kraju wykreślonego z map świata - jest przodującą i uznaną uczelnią na całym świecie
16 stycznia 1904 Marceli Nałęcz - Dobrowolski zawiera związek małżeński z Marią Lidią Wyrzykowską. Żona pochodzi z Podola, jest córką Natalii z Zapolya - Zapolskich i Mieczysława Wyrzykowskiego.
W listopadzie 1904 przychodzi na świat syn Mieczysław - późniejszy literat, poeta, dziennikarz. We wrześniu 1907 rodzi się drugi syn Michał - późniejszy architekt. W marcu 1912 przychodzi na świat córka Krystyna.
Mieszkają w Krakowie. Marceli przyjaźni się z wieloma artystami. Najserdeczniejsi przyjaciele to Lucjan Rydel, Włodzimierz Tetmajer, Kasper Żelechowski. Jest żywym uczestnikiem ruchu Młodopolskiego. Mając naturę dynamiczną, jest jednym z pierwszych bywalców Jamy Michalikowej i inicjatorem rysunków na ścianie. Pierwszy narysował portret (zdaje się) Stanisławskiego. To zapoczątkowało dekorowanie przez innych plastyków słynnej kawiarni. Pamiętnik , czyli "Sztambuch" z rysunkami i wierszami wszystkich głośnych dziś nazwisk ,razem z pracami literackimi Marcelego Nałęcz - Dobrowolskiego, został przekazany po jego śmierci do "Ossolineum".
W Krakowie wystawia pojedyncze obrazy. Jeden z pierwszych to "grajek", który od razu zostaje sprzedany.fot Marceli maluje portrety, ilustruje książki, pisze artykuły z dziedziny historii sztuki. Swoim kosztem prowadzi prace konserwatorskie w krużgankach klasztoru Św. Katarzyny w Krakowie. Dokumentacja odkrytych 8 warstw różnych malowideł, została przekazana do Akademii Umiejętności w Krakowie p.t. "Malowidła Ścienne w krużgankach Klasztoru Św. Katarzyny" i opublikowane w Warszawie wiele lat później (1919) w pracy "Madonny Polskie"
Rok 1914 czyli wybuch I wojny światowej, zastaje Marcelego na Ukrainie. Ponieważ jest poddanym Austrowęgierskim, musi opuścić Kijów. Po przygodach, ( m. innymi aresztowanie) wspólnie z inż. Zbydniowskim trafia do Charbina. Żyje tu trzy lata. Utrzymuje się z malarstwa .W Charbinie jest dużo Polaków. Organizują "Gospodę Polską", którą Marceli ozdabia dwunastoma portretami królów i bohaterów. Na otwarcie odnowionej świetlicy ma odczyt o wielkich Polakach.
W 1917 roku powraca do Kijowa, gdzie spotyka się z rodziną. Tam przeżywają rewolucję ze wszystkimi jej okropnościami. Po wycofaniu się wojsk niemieckich, ostatnim pociągiem dla ludności cywilnej, opuszczają Kijów i w październiku1918 roku są w Warszawie. Marceli Nałęcz - Dobrowolski poświęca się pracy publicystycznej. Jest prezesem Włościańskiego Związku Oświaty, wykłada Historię Sztuki na Uniwersytecie Ludowym w Warszawie. Jest profesorem historii w gimnazjum gdzie uczą się jego synowie. Przez kilka lat współpracuje z Trzaską, Evertem i Michalskim przy redagowaniu haseł i ilustrowaniu Encyklopedii (około 1/3 haseł wiele rysunków oraz wszystkie kolorowe tablice )
W 1930 roku wyjeżdża z ramienia Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Oświaty do Kanady. Ze swoich obowiązków wywiązuje się bardzo dobrze . Dostaje nieoficjalne zadanie pogodzenie zwaśnionej Polonii .Na terenie Amerykańskim z całą pasją zaczyna malować Dużo jeździ. W tym czasie nikt nie miał aparatów fotograficznych, więc aby zrobić dokumentacje trzeba było rysować. Tak powstały cykle podróżne Marcelego Nałęcz - Dobrowolskiego.
Redakcja "Dziennika Polskiego w Chicago zamawia dekoracje wnętrza redakcji. f Po trzyletnim pobycie w Ameryce, powraca stęskniony do Warszawy. W 1934 roku wystawia na wystawie religijnej w Zachęcie pracę "Św. Tereska od Dzieciątka Jezus" a duży obraz "Św. Antoni" zostaje ofiarowany do klasztoru SS Niepokalanek w Szymanowie. W tym czasie rozpoczyna malowanie martwych natur. Powstaje ich wiele, dużo sprzedaje. W 1935 na jesieni likwiduje mieszkanie w Warszawie i przenosi się na wieś do Janowicz (Białostockie), odziedziczonym mająteczku po ciotecznej siostrze Janinie z Szyszkowskich - Michałowskiej.
W Janowiczach bardzo dużo maluje. Są to przeważnie duże pejzaże oraz martwe natury. Wraca do Warszawy w 1937 roku . Maluje serię kwiatów - wszystkie sprzedaje. W tym czasie pracuje nad dziełem historycznym z okresu powstania 1863 roku, które nie dokończone przepada podczas wojny.
Od 1939 roku przerzuca się na malarstwo religijne. Przed samym powstaniem kończy obraz "Św. Jacka", Ofiarowuje go do kościoła OO Dominikanów w Warszawie. W czasie okupacji maluje projekty malowideł ściennych (akwarela) nigdy nie zrealizowanych. Są to dwie Madonny : Różańcowa i Królowa Korony Polskiej. Następnie maluje na zamówienie do kościoła Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu niewielki obraz Patrona. Jeszcze raz namalował Św. Stanisław Kostkę w 1952 , ofiarował go do kościoła Św. Barbary w Warszawie..
Podczas wojny giną w obozach koncentracyjnych obaj synowie Mieczysław w Gross Rosen, Michał we Wrocławiu.
Marceli choruje na tyfus. Po upadku powstania Warszawskiego przechodzi przez obóz w Pruszkowie i dociera do Kielc. Tu zgłasza się do Związku Plastyków i zarabia malując małe widoczki Kielc.
Po wojnie, razem z rodziną córki Krystyny zamieszkuje w Zalesiu Dolnym pod Warszawą. W Zalesiu zaczyna malować duże pejzaże i cykle akwareli.
W 1948 i 1949 prowadzi wykłady z historii sztuki w Państwowym Liceum Technik Teatralnych
W 1950 umiera na zawał żona Maria. Jest to ogromny cios dla Marcelego.
W 1951 zostaje aresztowany zięć- Stanisław Rodowicz. Marceli musi pomagać córce, która chora na gruźlicę, została z trójką dzieci. Zaczyna pisać i ilustrować artykuły z dziedziny historii sztuki, pisze biografie malarzy, pisarzy, historię piśmiennictwa w Polsce. Drukuje to w Słowie Powszechnym ( red. Leon Wernitz) i miesięczniku Caritas (red. Stanisław Podlewski), często używając pseudonimu "Stanisław Ostoja".
W styczni 1956, malując zimowy pejzaż zaziębia się i dostaje ropnia w płucach. Choruje ciężko i długo. Już nie maluje. Poświęca się pisaniu. Nie dokończywszy swoich wspomnień umiera 9 lipca 1959 roku. Jest pochowany obok swojej żony na wiejskim cmentarzu w Jazgarzewie.

W spadku po Marcelim Nałęcz Dobrowolskim odziedziczyłam rysunki dziadka. Były ponaklejane na tekturki i bez ładu i składu upchnięte w stare pudło.
Promocja książki mojej matki, jest dla rodziny naszej wielkim wydarzeniem, więc postanowiłam wyjąć zakurzone rysunki i ptrzybliżyć klimat w którym wyrastała moja mama.
Marceli Nałęcz Dodrowolski, jej ojciec, był człowiekiem nieprzeciętnym. Oprócz wielkich zdolności plastycznych, doskonałego warsztatu starej szkoły matejkowskiej, był literatem, filozofem ( jego doktorat filozofii z Uniwersytetu Jagiellońskiego w oryginale jest w moim posiadaniu ), był kronikarzem XIX wieku.
Jego prace służą do dzisiaj w Ossolineum wielu naukowcom. Pani prof. Chylińska z Krakowa, pisząca o Szymanowskim, opierała się na pracach mojego dziadka.
Dziadka pamiętam doskonale. On uczył mnie Patriotyzmu, miłości do Boga, uczył Historii i Historii Sztuki, był cudownym gawędziarzem i nauczycielem. Pierwszy pokazał mi jak trzymać ołówek, jak posługiwać się pędzlem. Mając 8 lat dla niego napisałam swój pierwszy wiersz.
Potrafił dawać nadzieję, wiarę i portafił zachwycać. Jego prace sa dla mnie relikwią tego co było. To dokument pięknie pokazujący typy ludzkie, stroje, urzekające pejzaże w których lapidarną kreską zamknął nastrój widzianej przyrody.
Będzie to pierwsza jego indywidualna wystawa! Pytanie dlaczego?
Był delikatnym, wrażliwym człowiekiem. Jego ideały sięgały NIEBA, a na ziemi były w tym czasie: I Wojna światowa, rewolucja rosyjska, pobyt (3 lata ) na zesłaniu w Mandżurii, pobyt 3 letni w Ameryce, II Wojna Światowa, Powstanie w Warszawie, utrata dwóch synów, a po wojnie terror stalinowski z szykanami, rewizjami i walką o przeżycie. Zmarł 3 lata po Pażdzierniku, schorowany i niedołężny.

Wanda Rodowicz wnuczka
Art. plastyk